Nawigacja

Filmy

„Żołnierze Wyklęci”

Instytut był współproducentem 8-odcinkowego cyklu krótkich form dokumentalnych pt. „Żołnierze Wyklęci”, które były emitowane w TVP1. W ośmiu odcinkach pokazano sylwetki żołnierzy, którzy poświęcili życie walcząc o niepodległość ojczyzny. W ciągu 2-3 minut dokumentu przedstawiono 2 dramatyczne historie związane z postacią głównego bohatera. Znalazły się tam sylwetki m.in.: Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara”, kpt. Henryka Flamego „Bartka” i ppłk. Łukasza Cieplińskiego.

Bohaterowie cyklu:

Kpt. Jan Dubaniowski „Salwa” i Oddział Partyzancki „Żandarmeria”  – już 11 listopada 1945 roku kpt. Dubaniowski wydał zarządzenie o utworzeniu stałego oddziału partyzanckiego o nieprzypadkowej nazwie „Żandarmeria”. Trafili tam ludzie zagrożeni aresztowaniem – przede wszystkim akowcy z powiatów: bocheńskiego, brzeskiego, myślenickiego i limanowskiego: żołnierze byłych oddziałów „Dzika”, „Żółwia”, „Pogroma” i jednostek byłego 12. pp AK. To byli ludzie miejscowi, działający na własnym terenie. Dzięki temu „chłopcy z lasu” mieli naturalne zaplecze wśród ludności.

Mjr Antoni Żubryd „Zuch” i Samodzielny Batalion Operacyjny NSZ  – Antoni Żubryd – bieszczadzki „Ogień”. Kiedy mowa o niedawnej historii Bieszczad, w pierwszym skojarzeniu myślimy o Ukraińskiej Powstańczej Armii, istniejącej w tym regionie do 1947 r. W ten sposób umyka nam, że działała tam także polska partyzantka: najpierw w czasie wojny oddział AK OP-23, zaś w latach 1945–1946 zgrupowanie jednego z żołnierzy wyklętych – Antoniego Żubryda, ps. „Zuch”. Postać Żubryda do dziś jest odbierana przez pryzmat powieści Jana Gerharda „Łuny w Bieszczadach” i nakręconego na jej podstawie filmu „Ogniomistrz Kaleń”. Antoni Żubryd został w nich przedstawiony jako niemal półanalfabeta, tępy antysemita, przywykły do koszarowego stylu kapral, z którego zawiłości historii zrobiły nieoczekiwanie dowódcę oddziału. Czy też raczej, jak dodał Stanisław Myśliński w „Strzałach pod Cisną”, „bojówek spod znaku trupich czaszek”.

Kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” 1953 – w przeciwieństwie do swoich podkomendnych nie ujawnił się po ogłoszeniu amnestii w 1947 r. Do jesieni tego roku nie przejawiał większej aktywności, kiedy ponownie utworzył oddział partyzancki. Był on świetnie uzbrojony i oraz w pełni umundurowany. Ogółem przez oddział przewinęło się ok. 120 ludzi, ale nigdy nie liczył on w danym momencie więcej niż 50 partyzantów. Patrole K. Kamieńskiego prowadziły akcje ekspriopriacyjne i likwidacyjne na posterunki MO, likwidowały konfidentów UB, MO i NKWD oraz bardziej szkodliwych działaczy PPR, zwalczały w terenie pospolity bandytyzm. Stoczyły też kilka bitew i potyczek z oddziałami KBW i LWP. Na krótki czas opanowały nawet Wysokie Mazowieckie, gdzie K. Kamieński przeprowadził konną paradę swojego oddziału. W patrolach panowała surowa dyscyplina, schwytanych milicjantów z reguły puszczano wolno po rozbrojeniu, piętnowane było niewłaściwe zachowanie wobec miejscowej ludności. Zdobyte środki finansowe były przeznaczane nie tylko na potrzeby oddziału, ale też na pomoc dla aresztowanych przez bezpiekę i ich rodzin oraz poszkodowanej ludności. Po nawiązaniu kontaktu w 1952 r. z fałszywą V Komendą WiN w pełni kontrolowaną przez bezpiekę (prowokacja krypt. „Cezary”), w celu zorganizowania wyjazdu na Zachód, K. Kamieński 23 października tego roku został aresztowany w Warszawie przez UB. Po brutalnym śledztwie 26 marca 1953 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie na sesji wyjazdowej w Łapach skazał go w trybie doraźnym na 6-krotną karę śmierci. Stracono go 11 października 1953 roku o godz. 13.30 w więzieniu w Białymstoku. Jego symboliczny grób znajduje się na cmentarzu w Poświętnem. W dniu 13 marca 1997 roku SW w Białymstoku unieważnił wyrok.

Kpt. Henryk Flame „Bartek” – 1947 – przed wojną instruktor-pilot w 2 pułku lotniczym. Podczas działań wojennych w 1939 r. zestrzelony przez Niemców. W czasie okupacji w NSZ, m.in. Komendant Powiatu Cieszyn. W latach 1944–1945 w NSZ-AK. Od wiosny 1945 r. dowódca zgrupowania partyzanckiego NSZ i Komendant Okręgu VII tej organizacji. Utrzymywał kontakty z ośrodkiem politycznym NSZ w amerykańskiej strefie okupacyjnej Niemiec. Kilkanaście oddziałów zgrupowania – łącznie około 400 żołnierzy – pod jego dowództwem stoczyło w latach 1945–1947 ponad 240 walk i potyczek z grupami operacyjnymi UB i KBW na terenie Podbeskidzia. Szczególne wrażenie zrobiła akcja, przeprowadzona 3 maja 1946 r. w popularnym ośrodku wypoczynkowym w Wiśle. Po zdobyciu miasta oddziały NSZ odbyły kilkugodzinną defiladę co wywołało ogromną sensację. Stacjonujące w pobliżu jednostki wojska , KBW, WOP i UB nie zdecydowały się na atak i walkę ze zgrupowaniem NSZ

Mjr Jan Tabortowski „Bruzda” – 1954 – Po siedmioletniej walce konspiracyjnej przybył do Warszawy. Jego pobyt w stolicy trwał od kwietnia 1947 r. do kwietnia 1950 r., nie był to jednak pobyt ciągły. W tym czasie kilkakrotnie zmieniał miejsce pracy, a kilkakrotnie na pewien czas podejmował próby ukrycia się przed permanentną inwigilacją UBP (był wielokrotnie nękany przesłuchaniami). Podjął także próbę zorganizowania ucieczki za granicę, zakończoną jednak niepowodzeniem. Ostatecznie w kwietniu 1950 roku zaczął po raz kolejny ukrywać się w wioskach nadbiebrzańskich. Z czasem wokół niego skupiła się większa ilość żołnierzy, tak jak „Bruzda” uciekających przed prześladowaniami. W sierpniu 1952 r., na skutek „wsypy” UBP rozpoczął zakrojoną na szeroką skalę operację poszukiwania „Bruzdy”. Teren został spacyfikowany, a najbliżsi współpracownicy aresztowani. Po raz kolejny Tabortowski odbudował oddział wiosną 1953 r., kiedy dołączył do niego między innymi Stanisław Marchewka „Ryba”, były szef samoobrony inspektoratu AKO – WiN Łomża. Co prawda został on zwerbowany do współpracy przez oficerów WUBP Białystok a jego zadaniem było nawiązanie kontaktu z Tabortowskim i wskazanie organom bezpieczeństwa jego miejsca pobytu. Jednak „Ryba” po skontaktowaniu się z majorem zerwał „nici” łączące go z bezpieką i dołączył do swego dawnego dowódcy. Tabortowski zginął 23 VIII 1954 r. podczas akcji w Przytułach, pow. Łomża, podczas akcji zdobywania miejscowego posterunku MO. Miejsce pochówku pozostaje nieznane.

Mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” – 1951 – został aresztowany przez UB  30 czerwca 1948 r., podczas akcji X, zorganizowanej przez MBP przeciwko Polakom z Wileńszczyzny. Po licznych przesłuchaniach w więzieniu mokotowskim został skazany na 18-krotną karę śmierci. Proces „Łupaszki” i kilku innych wybitnych oficerów wileńskiej AK miał charakter pokazowy, transmitowany był przez radio. Major zachował się godnie w czasie śledztwa i procesu. Komunistyczny sąd skazał wszystkich „sądzonych” na śmierć. Miejsce pochówku pozostało do dziś nieznane.

Ppłk Łukasz Ciepliński – 1951 – oto 1 marca 1951 r. wyprowadzany na egzekucję w warszawskim więzieniu mokotowskim ppłk Ciepliński zdołał szepnąć jednemu ze współwięźniów szczególne przesłanie dla swego syna. „Jeśli przeżyjesz, odnajdź moją rodzinę i przekaż Andrzejkowi, że ojciec przed śmiercią ukrył w ustach srebrny medalik z Matką Boską Ostrobramską. Postanowił, że gdy padnie strzał, ściśnie zębami medalik tak mocno, by nie wypadł. I gdy kiedyś, już w wolnej i sprawiedliwej Polsce syn szukać będzie szczątków swego ojca, to te z medalikiem wskażą mu właściwy grób”. Ppłk Ciepliński wierzył bowiem do ostatniej chwili, że kiedyś ta wymarzona, wolna i sprawiedliwa Polska, dla której właśnie ginął, nadejdzie.
W celi śmierci spędził 137 dni. Być może wówczas jeszcze wierzył, że go ułaskawią i zamienią karę śmierci na więzienie. Przecież wiedział, że komendantów (zwanych prezesami) wcześniejszych zarządów głównych WiN potraktowano łagodniej. Płk. Jana Rzepeckiego, skazanego na osiem lat więzienia, zwolniono po procesie na mocy amnestii. Płk. Franciszkowi Niepokólczyckiemu, choć otrzymał wyrok śmierci i trzymano go podobnie, z Niemcem w jednej celi, okazano łaskę i wyrok zamieniono na dożywocie. Podobnie ppłk. Wincentego Kwiecińskiego, chociaż otrzymał wyrok dożywotniego więzienia, jednak w drodze amnestii zamieniono karę na 12 lat więzienia. Dlaczego jego, prezesa IV Zarządu Głównego WiN, mieliby potraktować surowiej?

Stanisław Ludzia „Harnaś” – 1950 – partyzant „Ognia”, a potem dowódca Oddziału „Wiarusy”  – Stanisław Ludzia „Harnaś”, „Dzielny”. Wzorując się na doświadczeniach „Ognia” podzielił ludzi na trzy grupy, licząc, że będzie im łatwiej działać. Jedna operowała w rejonie Szczawnica – Krościenko – Obidza, druga w rejonie Rabka – Rdzawka – Obidowa, zaś trzecia w rejonie Niedzica – Czorsztyn. W końcu 1948 roku „Harnaś” miał w dyspozycji 70 ludzi i dość szeroko rozbudowaną sieć współpracowników. W roku 1948 oddział „Harnasia” zastrzelił 13 milicjantów, 1 żołnierza KBW, 1 zdrajcę i 3 osoby cywilne (?). Dokonali kilku akcji na spółdzielnie i sklepy. W 1949 r. zastrzelili jednego milicjanta i jednego współpracownika UB.
Już na początku 1949 r. organizacja „Wiarusów” została rozpracowana agenturalnie i przez następne miesiące prowadzono działania zmierzające do likwidacji grupy. 16 lipca 1949 r. w okolice Rabki przybył „mjr Maciej” i doszło do spotkania z trzema chętnymi do wyjazdu do Anglii. Wśród nich był „Harnaś”. Mistyfikację w czasie nocnego spotkania w głębokim terenie uwiarygodnił samochód ze znakiem angielskiej ambasady. Przewieziono ich do Krakowa, prosto do budynku WUBP i tylko przypadek sprawił, że zorientowali się, że są w rękach swoich prześladowców. Doszło do strzelaniny – „Harnaś” został ranny, dwaj pozostali zostali zabici w walce.

Jan Sałapatek „Orzeł” 1955, ostatni partyzant Małopolski – Sałapatek był członkiem oddziału partyzanckiego AK „Wolność”, który powstał w październiku 1945 r. (pełna nazwa brzmiała Grupa Operacyjna AK „Wolność”). Jego d-cą był Stanisław Papierz „Sęp”. Po jego śmierci (19 X 1946 r.) dowództwo przejął właśnie Sałapatek. Oddział zmienił wówczas nazwę na Grupa Operacyjna AK „Zemsta”. Prawdopodobnie w tym samym miesiącu oddział wszedł (w zasadzie został wchłonięty) w skład oddziału „Błyskawica” (nie mylić ze zgrupowaniem „Ognia” o tej samej nazwie), dowódzonego podówczas przez Franciszka Łuczaka "Wróbla".
Grupa „Błyskawica” podporządkowała się „Ogniowi” prawdopodobnie jeszcze w pierwszej połowie 1946 r., jednak działała jako samodzielny oddział. Tak też traktował go Kuraś. OP „Błyskawica” współdziałał z 5. kompanią zgrupowania „Ognia”, zachowując przez cały czas odrębność organizacyjną. Po amnestii 1947 r. Jan Sałapatek „Orzeł”, w oparciu o kilkunastu członków „Błyskawicy”, utworzył oddział o nazwie Grupa Operacyjna AK „Zorza”, na czele którego kontynuował walkę do 1955 r.

Ks. Władysław Gurgacz  1949, kapelan oddziału Polska Podziemna Armia Niepodległościowców – wieczorem 14 września 1949 r. w krakowskim więzieniu na Montelupich rozległy się cztery strzały. Pociski wystrzelone z broni komunistycznych oprawców zadały śmierć trzem żołnierzom Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowej. Jednym z nich był ks. kpt. Władysław Gurgacz „Sem”, sprawujący funkcję kapelana w konspiracyjno-patriotycznej organizacji.  Jaka była droga tego mężnego jezuity do zbrojnego oddziału, którego członkowie jeszcze w 4 lata po zakończeniu II wojny walczyli o odzyskanie przez Polskę pełnej wolności i suwerenności? Czy ów kapłan-męczennik, nazwany przez potomnych „Popiełuszką okresu stalinowskiego”, swą ofiarą z życia zasłużył sobie jedynie na pomnik, na należną mu niewątpliwie cześć i pamięć? Czy też może ze względu na swą postawę pełną heroizmu i cnót zapracował na coś więcej: aby traktować go jako kandydata na ołtarze? Niemało jest osób uważających, że na jedno i na drugie. Wciąż jednak zbyt mało takich, które poznały bliżej jego sylwetkę.

Janina Smoleńska – Jachna. Janina Smoleńska była żołnierzem Armii Krajowej (przybrała pseudonim „Jachna”). Od 1943 roku do 1944 roku służyła w oddziale partyzanckim IV Wileńskiej Brygady „Narocz”, a następnie w V Wileńskiej Brygadzie (zwanej „Brygadą Śmierci”), którą dowodził major Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”.  W 1947 roku za działalność niepodległościową Janina Smoleńska została skazana na 15 lat więzienia.

Lidia Lwow-Eberle – jako sanitariuszka „Lala” brała udział w potyczkach z Niemcami i partyzantką sowiecką. Kiedy „Łupaszka” rozpuścił oddział i z garstką partyzantów przekroczył linię Curzona, kierując się na Białostocczyznę, „Lala” była z nim. Lata powojenne zapamiętała jako walkę o przetrwanie, napady na spółdzielnie i urzędy gminne, by zdobyć pieniądze na legalizację ludzi z AK. I narastające poczucie beznadziejności. Ujęto ją razem z „Łupaczką” w czerwcu 1948 roku. Po procesie major Szendzielarz został zabity strzałem w tył głowy w więzieniu na Rakowieckiej. Lidia Lwow - której pozwolono na ostatnie z nim widzenie – spędziła osiem i pół roku w więzieniu. Wyszła z niego, jak wielu innych, w 1956 roku.

do góry